Usta jak Angelina.

Która z nas nie marzy o tym, aby mięć piękne usta, pełne i uwodzicielskie niczym usta Angeliny? Niestety, nie każdej z nas takie usta pasują. Od pewnego czasu obserwuję modę na duże usta, które bardziej niż usta Angeliny przypominają kaczy dziób.

IMG_0858

W czym rzecz?

Natura dobrze wie, co dla nas najlepsze. Czasami patrząc w lustro narzekamy, że mamy za małe oczy, za duży nos, zbyt wąskie usta. Podejrzewam, że każda z nas gdyby mogła, zmieniła by coś w swoim wyglądzie. I bardzo dobrze, bo skoro nam z czymś źle i możemy to zmienić, to czemu nie?

Diabeł tkwi w szczegółach.

Medycyna estetyczna daje nam takie możliwości. Dzięki mało inwazyjnym zabiegom możemy „podrasować” urodę. Sprawić, by usta wydawały się pełniejsze, policzki bardziej wystające, twarz bardziej trójkątna, czoło gładsze.

W czym więc problem?

W tym, że nie każdy potrafi zachować umiar. Natura obdarzyła nas rysami twarzy, które ulegają zniekształceniu, gdy przesadzimy z zabiegami. Cały sekret polega na tym, aby zachować swoje naturalne proporcje twarzy.

W jaki sposób?

Jeśli nos jest spory, a usta małe i marzymy o większych, można je nieco wypełnić i poprawić kontur. Wówczas twarz zyska łagodniejsze rysy i nos nie będzie wydawał się tak duży. Jeśli natomiast idąc za modą lub wzorem niektórych celebrytek powiększymy usta dwukrotnie, stracimy nasze prawidłowe proporcje twarzy i nie będziemy już do siebie podobni.

Brzmi banalnie, jednak wbrew pozorom, zdarza się wiele osób, które zafascynowane nowymi ustami czy wygładzonym czołem tracą zdrowy rozsądek i nie potrafią poprzestać na jednym zabiegu, lub powtarzają zabiegi zbyt często.

Pamiętajcie o tym, korzystając z zabiegów, jeśli chcecie być chwalone za naturalne piękno, nie za dobrego lekarza ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>